Dlaczego rekomendacje gwiazd nie pomogły Hillary w ogóle

Dlaczego rekomendacje gwiazd nie pomogły Hillary w ogóle

Donald Trump miał Scotta Baio i gwiazdę „Dynastii Kaczek”. Hillary Clinton miała Jay-Z i Beyonce, Katy Perry i Bruce Springsteen, Clooney i Leo, Lenę Dunham i Amy Schumer, a także wielu innych A-listerów, którzy gościli lśniące zbiórki pieniędzy, które zebrały dla niej setki milionów dolarów.

Jedno na wynos: poparcie celebrytów w polityce prezydenckiej już nie ma znaczenia.

Kolejne, bardziej prawdopodobne i długoterminowe: bolą.

W zeszły czwartek Forbes poinformował, że co najmniej 20 osób z listy najlepiej opłacanych artystów Celebrity 100 publicznie poparło Hillary Clinton. Kiedy Barack Obama prowadził w 2008 r., Badanie opublikowane przez Northwestern University i University of Maryland donosiło, że zdobył bezpośrednio ponad milion głosów dzięki poparciu Oprah.

Tym razem Oprah poparła Clintona. Oczywiście Oprah nie ma teraz bully ambony swojego talk show i nie jest już prawie codzienną obecnością w amerykańskich salonach. Mimo to jedna z naszych najbardziej szanowanych celebrytek może nazwać bieg Clintona „przełomowym momentem dla kobiet”, zanim całkowicie ją poprze, i nie porusza igłą.

Dlaczego?

To stara wizja w kręgach konserwatywnych, że liberałowie z Hollywood - a co za tym idzie - elity kulturalne i przybrzeżne - nie mają kontaktu z głównym nurtem Ameryki.

zoey deutch james franco

Te bezprecedensowe wybory dowodzą, bardziej niż kiedykolwiek, jak to jest prawdziwe. Podczas gdy celebryci mówili o kwestiach społecznych, o zachowaniu dziedzictwa Obamy, o pierwszej kobiecej prezydentie, ogromna część Ameryki głosowała z jednego powodu: gniewu z powodu pozostawienia go w tyle, ekonomicznie i kulturowo.

Niecałe dwa miesiące przed wyborami Biuro Spisu Ludności poinformowało, że amerykańskie gospodarstwa domowe zyskały 5,2 procent dochodu w 2015 roku, największy skok od 1967 roku. Dane te zostały opublikowane przez New York Times i CNN, wśród wielu innych głównych sklepów, jako fantastyczna wiadomość .

W rzeczywistości wzrost liczby gospodarstw domowych o średnim dochodzie oznaczał zaledwie 2 798 USD rocznego dochodu i był o 1,6 procent niższy niż w 2007 r. 5% zarabiających odnotowało skok stratosfery o 21,8%, podczas gdy najbiedniejsi Amerykanie kohorta 46,7 miliona jest biedniejsza niż w 1989 roku.

Cztery dni przed opublikowaniem raportu Biura Spisu, Clinton nazwał połowę zwolenników Trumpa „koszem godnych ubolewania” - coś, co J.D. Vance, autor najlepiej sprzedającego się wspomnienia „Hillbilly Elegy”, powiedział, że „Post był„ niesamowicie redukcjonistyczny ”.

„Jak wiele osób po lewej, Hillary wydaje się chcieć obrócić zjawisko Trumpa na niepokój rasowy”, powiedział. „To naprawdę bardzo uproszczony sposób rozwiązywania problemów milionów ludzi, którzy czują się niewidzialni dla elit”.

Oczywiście podczas całej kampanii Trump mówił i mówił wiele rzeczy, których nie można było obronić. Jednak nawet ci z nas, którzy na niego nie głosowali, dobrze byłoby uznać prawdziwą siłę ożywiającą jego zwycięstwo.

Że ci, którzy mają pieniądze, sławę, przywileje i status i nie mają powodów do zmartwień - a tego nie robią - mogą jedynie podzielić kraj i zrazić tych, którzy słusznie czują się niewidziani, niespotykani i nie patrzą z góry.

Zgodnie ze zwyczajem wielu celebrytów przysięgało opuścić kraj, jeśli wygra Trump - wśród nich Bryan Cranston, Samuel L. Jackson, Lena Dunham, Miley Cyrus, Amy Schumer, Chelsea Handler, Keegan-Michael Key i Whoopi Goldberg. Jon Stewart i Cher powiedzieli, że opuścili planetę.

Po wyborach celebryci, którzy zareagowali publicznie, często robili to z ostrym napisem litości nad sobą, protekcjonalności i dydaktyki.

„Nie bój się, bądź głośna: Jennifer Lawrence o tym, co robimy teraz”, przeczytaj nagłówek eseju dla wiceprezydenta opublikowanego dwa dni po wyborach. (Lawrence, 26, jest najlepiej opłacaną aktorką 2016 roku, a jej dochód wyniósł 46 milionów USD.)

„Ludzie, którzy głosowali na niego, jesteś słaby”, powiedziała Amy Schumer online. „Nie jesteś po prostu źle poinformowany. Nawet nie próbowałeś uzyskać informacji… (Hillary) walczyła o ciebie, by kopać i krzyczeć dzieci ”.

Twórca „West Wing” Aaron Sorkin napisał list do swojej córki i byłej żony, który opublikował na stronie internetowej Vanity Fair.

„Cóż” - napisał - „świat zmienił się zeszłej nocy w sposób, od którego nie mogłem nas ochronić”. (Nie ma w tym nic seksownego.)

„Amerykański system polityczny jest zepsuty”, napisał na Twitterze Alec Baldwin, który, jeśli tego chce, ma zagwarantowane czteroletnie zatrudnienie w Trumpie w „Saturday Night Live”.

Media społecznościowe również stanowią część problemu, dając celebrytom platformę do wyrażania opinii na dowolny temat, bez względu na to, jak banalne. Justin Bieber ma 65 milionów obserwujących na Twitterze. Kim Kardashian ma 32 miliony; Harry Styles ma 24 miliony. Czy chcesz odgadnąć prawdopodobieństwo, że nierówność dochodów jest powtarzającym się tematem w tej grupie?

Mnóstwo gwiazd publikowało swoje autoportrety online w lokalach wyborczych lub, jak nielegalnie robił Justin Timberlake, zamieszczając selfie z kart do głosowania, nie w żadnym oczywistym celu poza zaspokojeniem ego. To nie jest tak, jakbyśmy potrzebowali przypomnienia od sławnych ludzi do głosowania w najbardziej konsekwentnych wyborach we współczesnej historii.

Tymczasem w sali echa telewizyjnej późnej nocy - coraz liczniej zapełnianej przez gospodarzy, takich jak Samantha Bee i John Oliver, którzy z satysfakcją wykładają niewidzialną, oklaskiwaną publiczność kolegów liberałów - reakcja była równie gwałtowna.

„Jest całkiem jasne, kto zrujnował Amerykę - biali ludzie”, powiedziała Samantha Bee w swoim monologu powyborczym. Ciągle drżąc z wściekłości - pojawił się naród kaukaski droves głosować na Trumpa, więc nie chcę słyszeć cholernego słowa o frekwencji czarnych wyborców. Ile razy spodziewamy się, że Czarni zbudują dla nas nasz kraj?… Holy s-t ”.

occ chopper yankees uszkodzony

'To do bani- powiedział Stephen Colbert, dodając, że nie może zaakceptować prezydenta-elekta Trumpa. „Chcę tylko to powtarzać, dopóki nie będę mógł tego powiedzieć, nie rzucając się w usta”.

W przededniu wyborów John Oliver wziął na siebie winę za to, że żartobliwie namawiał Trumpa do ucieczki, a następnie zaoferował Trumpowi jedną ze swoich Emmy - Emmy! - jeśli zgodził się zaakceptować wynik wyborów.

„Weź zakład f-king” - zachęcił Oliver.

To stara wizja w kręgach konserwatywnych, że liberałowie z Hollywood - a co za tym idzie - elity kulturalne i przybrzeżne - nie mają kontaktu z głównym nurtem Ameryki.

„Zapomniany mężczyzna i kobieta”, Trump napisał na Twitterze po wygranej, „nigdy więcej nie zostanie zapomniany.

Trump najprawdopodobniej odwoływał się do jednego z ognistych pogawędek Franklina D. Roosevelta opisujących najbiedniejszych Amerykanów.

„Te nieszczęśliwe czasy”, powiedział Roosevelt w 1932 r., „Nawołują do budowania planów opartych na zapomnianych, niezorganizowanych, ale niezbędnych jednostkach władzy ekonomicznej, dla planów takich jak te z 1917 r., Które budowane są oddolnie, a nie z góry. w dół, którzy ponownie pokładają wiarę w zapomnianym człowieku na dole piramidy gospodarczej ”.

Prawie 100 lat później ci mężczyźni i kobiety są również kulturowo zapomniani. Od czasu, gdy „Roseanne” zniknęła z anteny w 1997 r., Ameryka nie widziała realistycznego obrazu walki, bieli i klasy robotniczej w telewizji głównego nurtu. W latach siedemdziesiątych seriale komediowe, takie jak „All in the Family”, „Good Times”, „Sanford and Son” i „The Jeffersons”, w dzisiejszy sposób ignorowały kwestie klasowe, rasowe i bigoterii.

W latach 80. i 90. istniały „Diff'rent Strokes”, „Taxi”, „The Dukes of Hazzard”, „Married… With Children”. Dziś, oczywiście, bałkanizacja tradycyjnych mediów zachęciła i pogłębiła niszowe opowiadanie historii - od białych kobiet z wyższych sfer za kratkami po transpłciowych dziadków gdzieś można się gdzieś przedstawić. Jednak w głównym nurcie niewiele oprócz Superbowls i wyborów prezydenckich przenosi na ekran 60 milionów gałek ocznych.

Winne są także krajowe serwisy informacyjne. Gdy cykl wyborczy zbliżał się ku końcowi, gdy Trump wygrał nominację, New York Times, New Yorker i wiele innych wysokobudżetowych publikacji wysyłali reporterów w głąb serca, próbując wiwisekcji tego, kim byli ci idiotyczni, rasistowscy, niewykształceni Amerykanie wspierający Trumpa.

Tydzień przed wyborami w nowojorskim magazynie ukazała się okładka zaprojektowana przez artystkę Barbarę Kruger. Był to gniewnie wyglądający Trump w czarno-białym zbliżeniu, z napisem „PRZEGRANY” na jego twarzy.

„Zaskakujące i piękne zabójstwo Trumpa, jakie kiedykolwiek istniało”, powiedział The Huffington Post.

Dzień przed wyborami „Times” zapytał na swoich stronach Op-Ed: „Czy są naprawdę ukryci wyborcy Trumpa”? Wniosek: ich istnienie pozostało niejasne, ale gdyby istniały, prawdopodobnie pozostałyby w ukryciu i dałyby wybór Clintonowi.

Dla tak wielu mediów ci Amerykanie są niewidzialni - przydatni dla studiów filmowych, artystów i komiksów w trasie, ale poza tym spadają do „kraju przelotu”, haniebnego pokosu Ameryki, nazwanego tak przez elitę.

„Jesteśmy bardziej odizolowani społecznie niż kiedykolwiek”, napisał Vance w „Hillbilly Elegy”. „Brak pracy jest stresujący, a jeszcze więcej pieniędzy na utrzymanie jest tym bardziej”.

Nawet Bill Maher, który prawie nie był przyjacielem GOP, przyznał tyle samo w swoim powyborczym programie w piątek. Zauważając, że nie ma znaczenia żadna kwota pieniędzy ani poparcie celebrytów, powiedział: „Partia Demokratyczna… straciła białego robotnika. Tak właśnie mieli. I sprawili, że biały pracujący poczuł się „Twoje problemy nie są prawdziwe”. Demokraci, dla wielu Amerykanów, stali się butikową imprezą fałszywych oburzeń i inżynierii społecznej. I nie do końca się mylą ”.

Gdyby tylko te super-wokalne gwiazdy z listy A, które poparły Clintona, miały takie rozrachunki - a nawet wzięły pod uwagę wskazówki prezydenta Obamy, który namawiał naród do zakorzenienia sukcesu Trumpa. Zamiast tego nadal rzucali publiczne napady złości. Alec Baldwin powiedział, że prawdopodobnie już nigdy nie zagrałby w Trumpa na „SNL”. Lena Dunham wyśmiewała tych, którzy nazywali ją blefem, że przeprowadził się do Kanady, jeśli Trump wygra. „Bądź zajęta swoim nowym reżimem”, napisała. Schumer, który zarobił w zeszłym roku 17 milionów dolarów, napisał, że każdy, kto spodziewa się, że przeprowadzi się do Londynu, jak obiecała, „jest równie obrzydliwy jak każdy, kto głosował” na Trumpa.

Jednak kobieta, która dwa dekady temu wprowadziła los białej klasy robotniczej do amerykańskich salonów, jest zwolennikiem Trumpa. W piątek wieczorem w tweecie Roseanne Barr nazwała ruch antytrumpowy „klasowymi dupkami” i dodała: „Czy ktokolwiek myślał, że usłyszy republikanów nazywających demokratów„ elitami ”?”

Okazuje się, że gwiazda telewizji reality C-list - która nie ma przyjaciół z listy A - zrozumiała to najlepiej.

Jak Donald Trump atutował media i ankiety:

Ciekawe Artykuły